Como aprender a jugar poker texas.

  1. Vlw Bet Casino Casino Bonus Bez Depozytu 2025: Te dan la oportunidad de jugar cuando quieras y donde quieras.
  2. Beeb Beeb Casino Bonus Bez Depozytu - No solo eso, sino que el operador le permite disfrutar de los mejores juegos de póquer reales junto con las selecciones de video póquer.
  3. M88 Casino Casino Bonus Bez Depozytu 2025: El juego final de esta mini-lista diluirá el tema gótico mencionado anteriormente.

Lotería nacional por terminal.

Gra W Kości Online Za Darmo
La ruleta americana es la versión más común de la ruleta en línea en los casinos estadounidenses, seguida de cerca por la ruleta con crupier en vivo.
Akcja Blackjack W Grach Losowych
Esta estética brillante también se ve en juegos como Carnival Cup, con su audio con infusión de samba y su animado tema de carnaval, donde los símbolos de las tragamonedas se reemplazan por camisetas de fútbol.
Lo más destacado en el diseño del complejo de juego fue la ubicación en el techo de la piscina infinita, que crea la ilusión de un futuro infinito.

Cuanto gana un jugador profesional de poker.

Zinkra Casino Casino Bonus Bez Depozytu 2025
Además, este juego también tiene un modo de giros gratis.
Castle Casino Kod Promocyjny
Los gráficos reflejan el tema, pero la música es confusa.
Polskie Kasyno Online Orangepay Bez Weryfikacji

literatura faktu,  literatura piękna

O godzinie W pomyśl o trudnych decyzjach

1 sierpnia.

70 lat.

Nowa Warszawa.

 

Długo zastanawiałam się nad zasadnością, a potem sposobem i terminem publikowania tych recenzji, całego wpisu. Zewsząd, do znudzenia, dociera do nas dyskusja o powstaniu – o jego zasadności, o stratach, o konsekwencjach. Gloryfikowanie tej z punktu widzenia politycznego (bo z wielu innych wręcz przeciwnie!) pewnie jednak błędnej decyzji, tłumaczenie, rehabilitowanie tych, których prześladowała władza ludowa. Słowem – dużo, głośno, kolorowo o tym, co było splamione hektolitrami krwi. Czy mam wpisać się w ten “trend”, powtarzać komunały? Czy zostawiać, nie wspominać? Żadna z tych wersji nie jest po mojej myśli, zrobię więc inaczej. Oto krótkie recenzje dwóch książek tematycznie związanych z powstaniem, dwóch zupełnie różnych. Przeczytałam je w ciągu dwóch ostatnich dni. Powiedzmy, że jest to mój wkład w Pamięć.

Nie opublikuję ich o 17. O godzinie W stanę, gdziekolwiek będę i pomyślę o niefortunnych decyzjach, o Polsce, którą mam za oknem klimatyzowanego tramwaju i o tym, czy potrafię wykorzystać to, co mam w kraju, w którym każdy z nas chce inaczej. Czasem trzeba więcej myśleć i robić niż głośno krzyczeć. Minutę po siedemnastej zostawiam więc i Wam. To za mało, ale od czegoś trzeba zacząć. Choćby od tej minuty.

 

powstanie+warszawskie

Anna Klejzerowicz, List z powstania

Niestety zawód. Po tak entuzjastycznych recenzjach spodziewałam się fabularno-językowego arcydzieła. Ale widocznie jednak lepiej nie robić sobie wielkich nadziei przed lekturą jakiejkolwiek książki i dać się ponieść podczas lektury.

List z powstania jest… poprawny. Klejzerowicz buduje napięcie, plecie wątki, kreuje niejednoznacznych bohaterów. Wszystko to sprawia, że książkę czyta się zadziwiająco szybko. Tyle tylko, że mało tam listów, jeszcze mniej powstania, a już w ogóle listów z powstania. To w zasadzie powieść o poszukiwaniu korzeni, różnicach międzypokoleniowych, skomplikowanej powojennej rzeczywistości, rodzinnej obsesji i trudnym dziedzictwie. Trochę też chyba o drodze Polski do tego, co dziś jest codziennością, o naszym dojrzewaniu jako narodu. Językowo też poprawnie, ale jakoś bez polotu, bez znaków szczególnych i literackiego piękna.

Kiedy teraz o tym myślę, w zasadzie jedynym poważnym mankamentem Listu z powstania jest to, że… spodziewałam się czegoś lepszego. Zatem to moja, a nie książki wada. Przeczytacie więc jednym tchem, jeśli chcecie dobrze spędzić czas zamiast spodziewać się silnych wzruszeń lub nowatorskiego ujęcia.

 

Anna Klejzerowicz

Wydawnictwo FILIA

Liczba stron: 328

Ocena: 3,5/6

 

Anna Herbich, Dziewczyny z powstania

 

Pamiętam, jak z oddali patrzyłam na stolicę. Olbrzymie miasto, jakiego nigdy wcześniej w życiu nie widziałam. Widać było światła wielkiej metropolii. To było niesamowite – zobaczyć stolicę Rzeczypospolitej, o której tyle się słyszało i czytało. Stolicę swojego kraju. A jednocześnie w powietrzu czuło się swoiste napięcie, jakby nad miastem wisiało jakieś wielkie zagrożenie. Nie wiedziałam, że patrzę na Warszawę w przededniu jej zagłady.

 

Dziewczyny z powstania to z kolei prawdziwa perełka rynku książki historycznej. Relacje jedenastu, spośród pół miliona kobiet biorących udział w powstaniu, które w logicznie uporządkowaną całość złożyła Anna Herbich, wnuczka jednej z tych powstańczych “dziewczyn”.

Każda z nich inna, wszystkie wyjątkowe, ale nie dlatego, że znane, nie dlatego, że miały w powstanie szczególnie bohaterski lub spektakularny wkład. Ale właśnie dlatego, że takie zwykłe. I dlatego, że przeżyły. Zdają krótkie, treściwe relacje ze swojego życia przed po i w trakcie sierpnia i września 1944 roku – relacje rozdzierające, bo prawdziwe, z krwi kapiącej z murów i kości zasypanych w płytkich grobach. To spojrzenie z zupełnie innej strony – odarte z patosu i przywrócone rzeczywistości. Z żadnej innej publikacji nie dowiecie się, że podczas wojny można stracić pół rodziny, ale płakać za ukochanym ptaszkiem, przywalonym przez ścianę, która runęła po bombie. Niewiele wiecie też pewnie o tym, że i Niemcy mogli być ludzcy, a Polacy bardziej od nich nazistowscy. Kto inny opowie Wam o powstańczej higienie i o tym, że na gruzach miasta też można usłyszeć śmiech – przywilej młodości?

Ogromną zaletą książki jest jej różnorodność. Z relacji kobiet nie wyłania się obraz powstania, ale jego wersje, jakby reprodukcje. W każdej również widać jednostkowe cechy rozmówczyń, kręgi, z jakich się wywodzą, powojenne doświadczenia. Słowem – kalejdoskop przeżyć w absolutnie genialnej formie.

Powróćmy więc do pytania początkowego – Czy warto było? Czy warto ryzykować śmierć ludzi i miasta dla patriotycznego zrywu, z góry w zasadzie skazanego na niepowodzenia? Nie nam to dziś oceniać, oddajmy więc głos tym, które (!) podejmowały te decyzje dla siebie i kraju:

Czy warto było? Mimo tego wszystkiego, co się stało, odpowiadam bez wahania – tak. Było warto. Dlaczego? Aby to zrozumieć, wystarczy rozejrzeć się wokół siebie.

 

Anna Herbich

Wydawnictwo ZNAK Horyzont

Liczba stron: 320

Ocena: 5/6

 

 

6 komentarzy

  • Anna Potuczko

    Ja też dzisiaj recenzyjnie wróciłam do "Dziewczyn z Powstania". Ta książka sprawiła, że nie mogę się od niej uwolnić. Wiele wspomnień wojennych za mną, ale ta pozycja jest szczególna. Specjalnie dodałam recenzję rano, żeby nikogo nie odciągać od godziny W – nie mamy się na niej promować, a myśleć o tych, którzy oddali życie za naszą lepszą przyszłość.

    Co do Anny Klejzerowicz i jej książki – bardzo na nią czekam, aż wpadnie mi w końcu w ręce i faktycznie mam zamiar po prostu ją przeczytać, bez jakiś szczególnych oczekiwań. Zbyt wiele razy się nacięłam, bardzo czekając na dane wydawnictwo. Jeśli książka sama w sobie czyta się dobrze, to biorę. Lubię przyjemne czytadła, nawet jeśli temat jest trudny. (A teraz męczę się niczym w piekle z drugą książką Marii Duenas.)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *