Tylko matka Roya Jacobsena na klubie książki

Wydanie każdej nowej książki Roya Jacobsena z serii Barroy (która najpierw miała być trylogią, a skończy prawdopodobnie jako pentalogia) jest dla mnie i członkiń mojego domowego Klubu Książki jak święto. Wyspiarscy bohaterowie, życie wyznaczane przez pory roku, surowy klimat i krajobraz Norwegii, morze, bezkres i ograniczenie jednocześnie. W „Tylko matce” znana czytelnikom z poprzednich części[…]

Zimowe notatki z lektury „Spisu lokatorów” i „Nie ma takich kobiet”

Nie jest tajemnicą, że uwielbiam Wydawnictwo Warstwy. Głównie ze względu na specyficzne zjawisko, które roboczo nazywam sobie redakcyjnym i typograficznym szacunkiem do czytelnika. Każda książka Warstw, która do mnie trafiła była małym wydawniczym arcydziełem (co tłumaczy fakt, że żadna z nich nie miała wersji elektronicznej), zarówno pod względem zawartości, jak i „opakowania”. Nie inaczej jest[…]

Holo-polo, czyli przepis na spore pieniądze wydawców i święte oburzenie specjalistów

Zaleją nam rynek! To koniec kultury! Co jeszcze może być w Auschwitz w tytule? Gorzej być nie może! Osiągnęliśmy dno! Co za ciulowe okładki! Ta moda nas wykończy! Kto w ogóle czyta to badziewie? Oto garść cytatów wyrażających święte oburzenie wobec obecnego trendu na rynku książki, który to trend ktoś (niestety nie ja) nazwał zgrabnie[…]

Haruki Murakami w „Pierwszej osobie liczby pojedynczej”

Nie jest tajemnicą, że Haruki Murakami to jeden z najważniejszych pisarzy w mojej czytelniczej (i w ogóle literackiej) historii, nazwa blogu nie jest przecież przypadkowa. Od 20 lat czekam na kolejne powieści i zbiory opowiadań, a kiedy się ukazują, rzucam absolutnie wszystko, by zanurzyć się w lekturze. Tak było i tym razem, ale…. No właśnie.[…]

Bez winy – ale czy na pewno?

Wygląda na to, że ostatnimi czasy dopadają mnie powieści trudne, mroczne, wymagające i wyczerpujące. W dodatku niebezpiecznie miejsca ich akcji leżą niebezpiecznie blisko koła podbiegunowego, co tylko dodatkowo potęguje ponury nastrój i chłód odbioru. Uwielbiam prozę Michaela Crummeya, autora nowofundlandzkiego, którego powieści niejednokrotnie mroziły mi krew w żyłach lub dostarczały nietuzinkowych wrażeń. Nie miałam wątpliwości, że[…]

Poparzone dziecko, poparzona dusza

Seria dzieł pisarzy skandynawskich jest jedną z moich ulubionych i chyba nigdy nie zawodzących serii wydawniczych. Świetny projekt graficzny i typograficzny, adekwatne, ale minimalistyczne okładki, ale przede wszystkim doskonały dobór literackich perełek. „Poparzone dziecko” Stiga Dagermana to klasyka szwedzkiej literatury, a sam autor określany jest jako jeden z ważniejszych prozaików w swoim kraju. Pięć lat[…]

„Od dwóch tysięcy lat” – kapsułka recenzyjna

Dwudziestoośmioletni Mihail Sebastian, napisał i wydał „Od dwóch tysięcy lat” 85 lat temu. Był rumuńskim pisarzem, dramaturgiem i absolwentem prawa. Pech chciał, że Rumunia z czasów dwudziestolecia międzywojennego, to Rumunia rodzącego się faszyzmu i antysemityzmu w różnych odsłonach. I właśnie o przemianach tych ruchów w skali mikro jest ta „powieść”, którą z rozmysłem wpycham w[…]

Lista nieobecności – M.P. Urbaniak

Nie będzie dziś recenzji kapsułkowej, bo książka, o której chcę napisać, wyłamuje się z wielu schematów i kiedy wpisałam sobie w formularz WordPressa podstawowe kategorie z kapsułkowych wpisów, okazało się, że absolutnie nie wiem, co w nie wpisać. Staram się zatem ogarnąć chaos notatek, które robiłam podczas czytania, i wprowadzić do całości porządek, którego nie[…]

„Winne” Jarosława Czechowicza – recenzyjna kapsułka #3

Niedawno ukazała się druga powieść krytyka literackiego i nauczyciela, Jarosława Czechowicza, pod tytułem „Winne.” Pewnie gdyby nie kwarantanna, nie sięgnęłabym po tę historię, ale chyba straciłabym coś naprawdę wartościowego – przede wszystkim fabularnie i konstrukcyjnie. „Winne” to historia dwóch sióstr, które doświadczyły trudnej domowej przeszłość i które rozdzieliła równie niełatwa teraźniejszość. Powieść Czechowicza to przede[…]

Książki z lokalnego rynku

Na pewno znacie takie takie chińskie (!) przekleństwo: „obyś żył w ciekawych czasach”. No to żyjemy. I próbujemy robić, co w naszej mocy, by wyjść z sytuacji obronną ręką — czyli przy założeniu, że zachowamy zdrowie fizyczne wolne od korona- i innych wirusów, a w sytuacji przymusowej kwarantanny, także psychiczne. Mam nadzieję, że w ciagu[…]