Resultado de lotería de nación y provincia.

  1. Slot Dynamic Roulette By Igt Demo Free Play: La cadena de televisión nacional italiana TMC es uno de los canales más vistos en Italia, que transmite a millones de hogares.
  2. Slotnesia77 Casino Casino Bonus Bez Depozytu 2025 - A finales de 2024, había ocho aplicaciones en línea.
  3. Kasyno Online Wpłata Paypal: Muchos casinos en línea ahora recompensan a los clientes con un bono sin depósito por registrarse o verificar su cuenta.

Bingo 1-20.

Bouncing Ball 8 Casino Casino Bonus Bez Depozytu 2025
El juego desarrollado por Bally Wulff te adentra en los bosques de Escandinavia.
Cruise Casino Casino Bonus Bez Depozytu 2025
Xcalibur fue diseñado para resaltar el fanático de los juegos de roles en todos los jugadores que existen.
Finalmente, cuando obtengas tres, cuatro o cinco Templos en cualquier lugar de la pantalla, obtendrás tres, seis o nueve giros gratis, respectivamente.

Poker tapado.

Kasyno Bez Depozytu 2025
Muy pocas formas de juego son ilegales en el estado, lo que deja a los jugadores con amplias opciones.
Automaty Do Gry Bez Rofus
Los juegos de casino también se están volviendo más populares entre las mujeres.
Betmgm Casino Usa Casino Bonus Bez Depozytu 2025

varia okołoliteracka

Rzecz o regałach i układaniu książek, czyli o traumie mola -fotoopowieść

 
 
Po pięciu latach małżeństwa i dochowaniu się dziecka dojrzeliśmy wreszcie z George’em do przejścia na wyższy poziom intymności i do konsolidacji księgozbiorów. Nie było jednak do końca jasne, jak miałby wyglądać kompromis pomiędzy jego systemem ogrodu angielskiego, a moim francuskiego. Przynajmniej na krótką metę wzięłam górę wedle teorii, że o ile George zdoła znaleźć swoje książki, jeśli ustawimy je po mojemu, o tyle ja nigdy nie odnajdę moich, jeśli zapanuje jego styl (…) George  mówi, że to był jeden z tych nielicznych momentów, kiedy poważnie zastanawiał się nad rozwodem.

 

Tak o dylematach układania książek pisze niezrównana Anne Fadiman w znakomitym eseju Zaślubiny księgozbiorów i niech ten fragment będzie mottem opisu moich doświadczeń z zapełnianiem regałów. Jestem w tej lepszej (?) od Fadiman sytuacji, że mój mąż nie ma określonej strategii bojowej na tym polu bitewnym, a i wielkość jego księgozbioru wniesiona w posagu nie wpłynęła znacząco na układ półek 😉 Nie mniej jednak mam swego przeciwnika w tej wojnie, a jestem nim ja sama, co chwilę poszukująca jeszcze większego ładu niż… ład. Pod tym względem mogę utożsamiać się z autorką Ex librisu, choć im dalej w las, tym więcej drzew, bowiem według pisarki układanie książek kolorami to grzech śmiertelny. Mnie się to natomiast zdarza, ale o tym za chwilę. 

 

O czym dziś chcę opowiedzieć? O dylematach książkowego mola, który okazał się być także wściekłym pedantem i paskudnym wzrokowcem. O tym, jak szukałam idealnego regału i o tym jak układałam (wielokrotnie) księgozbiór.. Czyli o tym, jak niemożliwe staje się możliwe. Kluczowe będą zdjęcia poszczególnych faz rozwoju – od larwy aż po księżniczkę, jaką nasza biblioteka jest teraz. Zatem idąc wzorem gazetowych foto-opowieści, które czytywałam podlotkiem będąc, zapraszam Was na “foto-podróż” w czasie.

 
 
1. Wersja 1.0 (bałagan)
 
 

To był bardzo przyjemny moment – własne mieszkanie, pierwszy remont (ten akurat do przyjemności nie należał), pierwsze układanie książek na ciasnych, ale własnych półkach. Półki były tematyczne, ale wewnątrz panował koncepcyjny bałagan, a kryteriów brakowało. Kryteriów i pieniędzy na ładniejsze pudełka 😉

 
 
Wersja 2.0 (bałagan kontrolowany)
 
 

Zmiana zaczęła się od tego, że kupiliśmy boski fotel i ładne pudełka, których już nie wypadało otaczać bałaganem totalnym. Zatem zmiany, zmiany, zmiany. Po pierwsze beletrystyka nabrała kolorów i pojawiły się pierwsze półki segregowane według tego kryterium. Jestem wzrokowcem, pamiętam kory grzbietów, ale problem był, znów, koncepcyjny. A jeśli ten sam autor wydał ksiażki różnokolorowe, to czym kierować się w pierwszej kolejności? Zwyciężył rozsądek nad cierpieniami wzrokowca – zatem według autora. Są też półki na dokumenty, półka językowa, Varsaviana i poezja, która… powiedzmy, że honorowego miejsca nie zajmuje 😉 Dehnel w Młodszym księgowym pisze peany na cześć regałów Billy, pod którymi i ja zapewne mogłabym się podpisać, ale.. No właśnie, książek zrobiło się za dużo, a te ikeowskie cuda kończyły się grubo poniżej sufitu, zatem miejsce pozostawało niewykorzystane. Na domiar złego, IKEA przestała produkować nasz kolor regałów i zakup nadstawek okazał się niemożliwy. Zbliżał się termin remontu, a pomysłów było coraz więcej. Może zatem znów IKEA i nowe regały, ale tym razem w kolorze białym i z nadstawkami? W sukurs przyszli nam znajomi, którym pewien stolarz-czarodziej wyczarował boską szafę. Jeden telefon, kilka rozmów na żywo, niemało czasu i pomysł nabierał kształtów. 

 
Wersja 3.0 (mieszkamy w Tesco)
 
 

Jakież było moje przerażenie, kiedy okazało się, że będziemy mieszkać w Tesco. Początkowa wersja nowych regałów przypominała nam magazyn przemysłowy, zatem nie obyło się bez kombinowania.

 
Wersja 4.0 (coraz lepiej)
 
 

Jestem zwolennikiem powszechnej symetrii, ale mała fala jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła. Po dwóch godzinach kombinowania powstała wersja optymalna, do której później miały jeszcze dołączyć położone na środku (symetria, a jakże!) przegródki na płyty CD i DVD. I tak oto, po miesiącach zmagań z przeciwnościami losu (nigdy więcej remontów!) narodził się efekt ostateczny.

 
 
Wersja 5.0 (jestem szczęśliwym czytelnikiem)
 

Wreszcie dzięki Panu Stefanowi i jego Pracofni mogę rozwinąć skrzydła. Przestrzeń tej ściany zagospodarowaliśmy w taki sposób, że mimo dość pokaźnego księgozbioru nadal zostaje mi około 5m pustej przestrzeni na kolejne zdobycze i pole do popisu dla wyobraźni układacza książek. Na banicję (ostatnia półka, gdzie nikt, poza wzrokiem, nie sięga) skazane zostały ksiażki, których, jeśli zajdzie taka potrzeba, mogę się bez bólu pozbyć (rzecz jasna oddać w dobre ręce lub podrzucić do domku na wsi). Trzy półki nad kaloryferem to literatura historyczna, ze szczególnym uwzględnieniem historii Warszawy. Znaczna część reszty to beletrystyka (tak, znalazło się miejsce dla sześciu półek ułożonych kolorami ;)), ale także biografie muzyczne, historia sztuki, książki podróżnicze i przewodniki, literatura anglojęzyczna i rzecz jasna półka ołtarzykowa – czyli Wydawnictwo Czarne oraz Karakter (ołtarzyk dla Murakamiego jest w drugim pokoju).

Jestem szczęśliwym posiadaczem księgozbioru, na który wreszcie mogę patrzeć bez bólu i zastanowienia. Może, jeśli tylko potrafimy znaleźć daną książkę, nieistotne stają się systemy, a jedyne znaczenie ma strona praktyczna? Czy nie? Jakie wy macie sposoby na okiełznanie waszych bibliotek, które zapewne jak i moja, żyją własnym życiem?  Zostawiam was z przemyśleniami i moim ulubionym molem książkowym 🙂

 
 
 
 
 

24 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *