Jugar con dinero real al poquer.

  1. Lunaslots Casino Casino Bonus Bez Depozytu 2025: Solo necesitará unos pocos clics de un botón para completarlo.
  2. Automaty Do Gier Krakówzł - La característica principal de Gonzo's Quest son las Caídas libres de bonificación – esta función funciona si obtienes 3 símbolos scatter.
  3. Uptown Pokies Casino Casino Bonus Bez Depozytu 2025: Desde ese lugar, procedimos a otra de las salas especiales.

Grandes premios de tragamonedas.

Slot Buffalo Power Megaways By Playson Demo Free Play
Su información y dinero están seguros, lo que le brinda tranquilidad durante el juego.
Maszyny Hazardowe Hardcore
Rival Gaming se estableció por primera vez en 2024 y están ubicados en la pequeña isla de Chipre.
Tener todas las ranuras pcie que salen de la CPU significa que es bueno para las tarjetas adicionales y la versión que no es de 2t ofrece una opción en el x4 para redes que preferí y el pch contiene todo el almacenamiento integrado de forma predeterminada.

Al lanzar tres dados cuantos resultados posibles se pueden obtener.

Doubledown Casino Casino Bonus Bez Depozytu 2025
Mrcasinos tiene una larga lista de países restringidos y las apuestas deportivas están orientadas a aquellas jurisdicciones donde los apostadores pueden apostar.
Jednoręki Bandyta W Kasynie
El favorito equipo tiene que ganar por la lista de margen, o underdog equipo tendrá un búfer de perder el evento o juego por ese margen, o simplemente ganar plano.
Kasyno Online Gdzie Grac

varia okołoliteracka

Big Book Festival 2015 – Człowiek nie pies i czytać musi (FOTORELACJA)

Gdybym chciała napisać o wszystkim, co wydarzyło się na tegorocznej edycji Big Book Festival, zabrakłoby mi słów, bo z wrażenia do dziś nie mogę spać 😉 Tegoroczne hasło i pomysł zaangażowania czworonogów okazało się według mnie strzałem w dziesiątkę, wszak Człowiek nie pies i czytać musi 🙂

 

Oczywiście, że nie obyło się bez słabszych punktów programu i organizacji, ale o tym wszystko już powiedziano. Zatem wolałabym skupić się na wszystkich wspaniałościach, których doświadczyłam w ciągu dwóch dni i prędko nie wypuszczę z pamięci.

 

***

Piątek wieczór.  Spotkanie domowego klubu książki i atmosfera oczekiwania na sobotę – zakreślanie co ważniejszych punktów programu, dyskusje nad logistyką i nad… prowiantem 🙂

Sobotni poranek. 150 stron supertajnej książki, śniadanie, truskawki ze śmietaną, obowiązkowa kawa i w drogę – po Anię z Book Loaf, bo przecież we dwie raźniej. Hoża 51, przedwojenne budynki dawnej drukarni. “Cegłoza” i krajobraz iście łódzki – lub praski. I pierwsze spotkanie – 10 okładek, które zmieniły świat. Nic to, że niespecjalnie udane (nie było ich 10, a zmieniły co najwyżej świat autorki wystąpienia), lepiej, by apetyt rósł w miarę jedzenia.

 

Potem chwila przerwy, a przed obiadem przypadkowe spotkanie z Miszą, twarzą (tudzież mordą) festiwalu, która radośnie witała przybyłych merdaniem ogona i dotykiem mokrego noska 🙂

 

 Po obiedzie spotkanie z przeuroczą Magdaleną Grzebałkowską, autorką między innymi biografii Beksińskich i wspaniałego zbioru reportaży 1945. Autorka opowiadała o metodach pracy, o trudnościach, jakie napotkała na swej drodze podczas pisania ostatniej książki, o ludziach, w których się w związku z książką zakochała oraz o tym, jak “ryczała podczas pisania, ale płacząc, a nie jak krowa: muuuuu” <3

Kolejny punkt programu to spotkanie z najpiękniejszą pisarką świata (bo Grzebałkowska jest dziennikarką) – Zadie Smith, autorką między innymi wydanego niedawno zbioru opowiadań Lost and Found. Podczas tego inspirującego spotkania, czytelnicy dowiedzieli się między innymi o tym, jak mieszka się w dwóch miastach jednocześnie, o tym, dlaczego losem na loterii są narodziny w Londynie lat ’70, a także o tym, jak można przeżyć rok za stawki z trzech opowiadań. Smith okazała się nie tylko piękna, naturalna i profesjonalna, ale także inspirująca i wzruszająca.

 

Po opanowaniu drżenia serca i rąk, spowodowanych bliskością geniuszu, opuściłyśmy Hożą, kiedy aura zaczęła sprzyjać oddychaniu 🙂

Kolejny dzień przywitał nas skwarem, ale też kolejną porcją wrażeń. Na pierwszy ogień – kawa w znanej fanom Czarnego i Dowodów na Istnienie kawiarni Wrzenie Świata i obowiązkowy zakup wszystkich książek Swietłany Aleksijewicz, jakich jeszcze nie miałyśmy.

 

 

Niedługo potem, już na Hożej 51, spotkanie z Herbjørg Wassmo, autorką niemalże zjawiskową. Dzięki tym spędzonym z nią dwóm godzinom wiem już, jak bardzo Te chwile są autobiograficzne i wiem też, że nikt piękniej nie napisałby przecież o niej samej, i że sama Wassmo, podobnie jak jej bohaterka, zbiera na życiowej drodze kamienie, a najbrzydszym z nich, jest głęboko schowany w kieszeni, wstyd. Wzruszenie – to najlepsze określenie emocji, jakie towarzyszyły uczestnikom spotkania.

Szybki obiad w naleśnikarni Manekin, powrót na Hożą i kolejne spotkania. Na pierwszy ogień – Hanif Kureishi i Tymon Tymański. Trochę śmieszno, trochę straszno – rozmowa dotyczyła różowości Polaków, muzyki w literaturze i zmian społecznych ostatniego pięćdziesięciolecia. Salka niewielka, a i filarów dużo, więc aby sobie poradzić i cokolwiek zobaczyć, w ruch poszły skrzynki i krzesła.

Chwilę później karkołomny bieg do głównego pomieszczenia festiwalu, by zająć dobre miejsca i zdążyć po słuchawki, dzięki którym zrozumiemy słowa Swietłany Aleksijewicz. Udało się. Michał Nogaś dopytywał o czerwonego człowieka, strach i politykę makro w skali mikro. Bardzo czekałam na to spotkanie, ale mam wrażenie, że Aleksijewicz jest lepszym słuchaczem i pisarzem niż rozmówcą. Niemniej jednak będę niezmiernie szczęśliwym czytelnikiem, jeśli białoruska reporterka dostanie jednak Nobla.

Jako dziecko Czarnobyla, rozmawiałam chwilę z autorką i dostałam obszerną osobistą dedykację. Konia z rzędem (a nawet zakładki i przypinki kroniki) dla tego, kto rozszyfruje i przetłumaczy, bo niestety moje umiejętności nie okazały się wystarczające.

***

I pal sześć, że było gorąco, i pal sześć, że nie dla wszystkich starczyło zestawów słuchawkowych, i pal sześć panią Małkowską i jej mnóstwo okładek, które nie zmieniły świata ani na jotę, i pal sześć, że niektórzy prowadzący wywiady byli niespecjalnie przygotowani – było cudownie! I z roku na rok coraz lepiej, zatem strach się bać, co zobaczymy za rok! 🙂

 

 

 

9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *